Archiwum kategorii ‘A tymczasem w krainie deszczowców’

Znajomi wyjeżdżają na urlop na Kubę. Miejsce to zaczęło się cieszyć angielskim zainteresowaniem ze względu na swój egzotyczno-komunistyczny charakter. Odwiedziny krainy wujka Fidela zapowiadają niezwykle ciekawie. Okazało się bowiem, że  hotel w którym znajomi mają przebywać jest dopiero w trakcie budowy. Trzeba przyznać, poczucie humoru Castro ma ogromne, a i o tym jak ściągnąć darmową [...]

Nim się obejrzałam tydzień praktycznie dobiegł końca.  A dopiero co, na samym jego początku spotkałyśmy się z Ewą w Manchesterze. Posiedziałyśmy w knajpce, pogadałyśmy i zrobiłyśmy tour de city centre, zahaczając o jego najciekawsze punkty. To było we wtorek, a już za kilka godzin będzie sobota. Strach się bać jak szybko leci czas…

Rozmowa z tubylcami na temat monarchii bardzo przypomina polską debatę na temat kościoła katolickiego. Ogólnie rodowitych mieszkańców wysp można  podzielić na trzy grupy: * Grupa pierwsza to ludzie zapatrzeni jak w obrazek w rodzinę królewską; * Grupa numer dwa czyli ci którzy na samo wspomnienie o Elżbiecie II dostają białej gorączki; * Grupa trzecia czyli [...]

W związku z “apelem” o większą liczbę postów, Pani Kane oświadczyła, że przyczyni się do rozwoju bloga.  Od dziś jest nas dwie. A ja z niecierpliwością czekam na pierwszą notkę Pani Kane:)

Zawiesiłyśmy na ścianie nowy kalendarz co chyba oznacza, że nastał nowy rok. Jeśli się mylę proszę mnie poprawić. Nie będzie wielkich podsumowań, inni zrobili to lepiej i dokładniej. Wielkich noworocznych postanowień też nie będzie. Jedyne co to  postaram się wiecej pisać. Robiąc szybką końcowo-nowo roczną inwentaryzację życiową w 2011 wchodzę z : * Żoną (sztuk [...]

Powróciłyśmy. Z trzydziestu stopni wskoczyłyśmy w minus dziesięć. Ciepły piach zastąpiły śnieżne zaspy i tak do kolejnego urlopu (choć mam nadzieję, że śnieg stopnieje szybciej). Pani Kane była w kaktusim raju, wszak na Teneryfie nie rośnie praktycznie nic innego niż kaktusy, palmy i pilnie strzeżone drzewa bananowe. Wszystko to okraszone niezliczoną ilością niemieckich turystów, którzy [...]

W ramach naszej opóźnionej o pięć miesięcy podróży poślubnej od jutra zaczynamy się wybrzuszać  na plaży Tęczowe ręczniki spakowane. Mam nadzieję, że przeżyję pięć godzin w samolocie.  Wracamy pod koniec miesiąca.

Do wszystkich zionących testosteronem, szczycących się literką “M” w paszporcie, osobników pracujących w sklepach typu Praktiker: – Tak, wiem jaką sierść ma mieć mój pędzel; – Nie, nie chcę jeszcze raz zastanowić się nad kolorem farby, krwisto czerwony wcale nie jest dla nas za ciemny; – Po co mi dziesięciolitrowe wiaderko farby skoro chcę pomalować [...]

Coraz bardziej zastanawiam się nad tym jak bardzo cyberprzestrzeń ingeruje w codzienność albo jak my i nasze codzienne sprawy ingerujemy w nią. Co by było gdyby nagle wszystko co  wirtualne, blututowe, komórkowe i bezprzewodowe trafił szlag?  Taki powrót do wczesnych lat dziewięćdziesiątych (no osiemdziesiątych w krajach bardziej “rozwiniętych”) gdzie telefony komórkowe były wielkością porównywalne do [...]