Archiwum dla Czerwiec, 2010

Jajecznica ze zbuka

Posted: 30/06/2010 in Poglądowo
Tagi: ,

Gratulacje dla Pani premier Islandii, która poślubiła swoją wieloletnią partnerkę. Na pewno Islandia nie będzie kolejnym krajem, który odwiedzi pan K.

Euro-Pride wrzawa trwa. Im bliżej do otwarcie imrezy tym coraz goręcej. List protestacyjny do podpisania na stronie homiki.pl chyba trochę za późno na protesty ale każdy głos się liczy. Zastanawia mnie tylko kto zatwierdził ten projekt, a później sam przebieg akcji. Mam nadzieję, że nie była to „akcja niespodzianka”. Tak czy siak, pod listem się podpisuję. Z czystego wstrętu do jajek, pomidorów, kamieni i innych podręcznych przedmiotów fruwających podczas parad.

Reklamy

Na dobry początek dnia 🙂 Najlepszy fragment wizyty Kaczyńskiego na wyspach czyli „I don`t understand” w jego wykonaniu:) Perełka jakich mało. 

Czekam na ruch Camerona – czyli aktualizację zapisu o obowiązkowym nauczaniu obcokrajowców języka angielskiego. Po tej wizycie z pewnością imigranci z Polski zostaną wykreśleni z listy. Powód ? Jaka nać taka mać i Cameron powinien to zaakceptować.

Angielska prasa aż roi się od historii zaczynających się od słów ” How I went from committed lesbian to a happily married mother of four”. W zeszłym miesiącu opinia publiczna została „wstrząśnięta” tym, że sekretarz stanu ds. energii i zmian klimatycznych wdał się w romans z pracującą przy jego kampanii kobietą. Pikanterii dodaje fakt iż kobieta była dotychczas zadeklarowaną (sic!) lesbijką. Całość do poczytania tutaj
Nie mija miesiąc, a Daily Mail, niestety jedna z najbardziej opiniotwórczych gazet na wyspach, publikuje kolejną sensację. Kolejne cudowne „ozdrowienie”. Od groma ich tu muszę przyznać. Pan Pośpieszalski cieszył by się bardzo  i z pewnością główna bohaterka trafiła by do któregoś z jego programów. Osobiście nie wiem czemu pani Clune nie może przyznać, że jest bi, choć sama nie wiem jak można określić kogoś kto w przeciągu trzydziestu paru lat swojego życia najpierw był hetero, później homo, by na nowo stać się hetero. Proszę się podzielić przemyśleniami, a tym czasem zapraszam do lektury

Tak jeszcze w temacie homo-ojcostwa, przypomniał mi się teledysk ciężarnego Willa Younga 🙂 Jak widać każdy ma swoje marzenia 🙂

Stonewall, jedna z prężnie działających ogranizacji LGBT pozyskała kilka nowych „twarzy”. Do wspierającego  ich od lat Iana McKellen`a,  dołączył  zespół Skunk Anansis.

Dwóch panów i dziecko

Posted: 27/06/2010 in Poglądowo

Fajny blog prowadzony przez parę męskich osobników, którzy zaadoptowali dziecko. Nie, niestety nie w Polsce. Rzecz się działa w stanach ale mimo to miło poczytać, że adopcja dzieci przez pary inne niż hetero to nie mit.

The daddy diaries

Praise The Lord

Posted: 27/06/2010 in Poglądowo

Od lesbijki aktywistki do heteryckiej kury domowej. Charlene Cothran. Kobieta, która nie urodziła się lesbijką. Ona się nią poczuła, zapragnęła nią być i wtedy ciemna strona mocy przejęła nad nią kontrolę. Najpewniej przez lata, pchana przez siły zła, oddawała się sodomicznym aktom z obrzydzeniem patrząc na swoje przecież tak bardzo heteryckie oblicze. Obecnie „plewi” homoseksualne chwasty z boskiego poletka. O jej cierpieniach i o tym jak szybko można się wyleczyć przekonajcie się sami.

Trwają przygotowania do ślubu. Niestety nie obyło się bez przykrych doświadczeń podczas rezerwowania restauracji prowadzonej przez krajanów. „Oczywiście, bez problemy” – rozpoczęła właścicielka, po czym dodała „A przyszły mąż to Anglik ?”

„Nie, Polka” odpowiedziałam i nagle wszyscy przedstawiciele polskiej społeczności obecni w restauracji, zamilkli. Po kilkudziesięciu sekundach dość niezręcznej i wydawać by się mogło ciągnącej w nieskończoność ciszy, właścicielka spoglądając na swojego heteroseksualnego siewcę spermy odparła jąkając się. „No widzisz, no bo nie wiem, nie chciałabym nic sugerować, ale…”

Więcej sugerować nie musiała. Sugestia spędzania swojego przyjęcia weselnego w atmosferze ogrodu zoologicznego z perspektywy zwierzątka w klatce zupełnie nie przypadła mi do gustu. Wyszłam, mimo uszu puszczając złośliwe komentarze.

Hasło na dziś:

„Bądź burakiem. Szerz homofobię za granicą”.

„Normalne” to pojęcie względne i często subiektywne, a nienormalnym ludzie najczęściej określają to, czego nie znają i czego boją sie poznać.

Bielskie osiedle Piastów. Spokojne, zaciszne, położone na uboczu z pięknym widokiem na góry. Kilka niskich bloków. W jednym z nich, mieszkanie, dwa pokoje, dwie kobiety, jedno łóżko. Na ścianach pełno wspólnych zdjęć, półki uginają się od książek. Bardzo kobiece, bardzo naturalne, emanują ciepłem i szczęściem. Gdy zaczynają opowiadać o sobie, o początkach i o życiu lesbijek w Polsce, siadają na poduszkach na podłodze z kubkami herbaty, patrzą na siebie, a w ich spojrzeniu widać tylko jedno: miłość. Obie mają wolne zawody, trzydziestoletnia Dorota skończyła kulturoznawstwo, trzy lata młodsza od niej Marta – polonistykę. Razem od 5 lat, rok temu formalnie zalegalizowały swój związek, oczywiście za granicą.

– To była przemyślana decyzja, oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w Polsce możemy sobie ten papier oprawić w ramki i powiesić na ścianie – mówi Dorota, a Marta dodaje – w Anglii jest to dokument równoznaczny z dokumentem potwierdzającym zawarcie związku małżeńskiego, tyle, że na naszym jest napisane „związek partnerski” .

Na ich palcach obrączki, mieszanka żółtego i białego złota, skromne i gustowne są dla nich niczym relikwie. – Długo walczyłyśmy z wszystkimi przeciwieństwami losu, żeby być razem, kosztowało nas to wiele wyrzeczeń i z dumą nosimy obrączki, oznakę naszej miłości . Gdy poznały się pięć lat temu, faktycznie nie było im łatwo. Dorota była wtedy na urlopie w Polsce, od roku na stałe mieszkała i pracowała w Anglii.

– Poznałyśmy się w bibliotece, przypadek? Sama nie wiem, może przeznaczenie? Tym samym obalamy mit, że homoseksualiści poznają się tylko w specjalnych klubach czy na zamkniętych dyskotekach. Faktycznie jest to spore ułatwienie ale tylko w momencie kiedy chce się poznać kogoś na jedną noc, a nie na całe życie – mówi Dorota, żegnając się przy tym i wyrusza do Katowic gdzie na Uniwersytecie ma zajęcia ze studentami. Dorota robi doktorat, doktorat, który myślała, że nigdy nie zrobi, a na pewno nie w Polsce. Gdy wyjechała po studiach do Anglii nie pojechała tam za chlebem, pojechała tam po prostu żyć.

Żyć normalnie. Można powiedzieć, że dwutygodniowy urlop, zmienił całe jej życie i plany na przyszłość Postanowiły być razem, na odległość.

– Pomimo togo, że widywałyśmy się raz na miesiąc nie wytrzymywałyśmy psychicznie tej rozłąki – Po roku Marta wzięła roczny urlop dziekański, nie wytrzymała. Zresztą postawiły sobie pierwszy wspólny cel, chciały zarobić na mieszkanie. Własne mieszkanie, żeby się usamodzielnić. Decyzja o tym gdzie będą mieszkały na stałe miała zapaść dopiero później. Bały się wracać do Polski, bały się tego co je może tam zastać.

– Nasza wspólna znajoma wzięła kilka lat temu udział w kampanii przeciwko homofonii „Niech nas zobaczą , po kilku dniach gdy jej twarz widniała na bilbordach w całej Warszawie, została pobita, połamane żebra, nogi i zmasakrowana twarz. Do tej pory dochodzi do siebie. Nie chciałyśmy wracać do kraju w którym nie odróżnia się geja od pedofila. Nie chciałyśmy by wytykano nas palcami. Chciałyśmy żyć normalnie. Po wielu długich rozmowach, po roku wspólnego życia postanowiły, że wracają.

Kupiły i urządziły mieszkanie, Dorota znalazła pracę, Marta wróciła na studia. – Moi rodzice bardzo się ucieszyli, zresztą od razu zaakceptowali Dorotkę, traktują ją jak córkę. Gorzej jednak z jej rodzicami, raczej nigdy tego nie będą tolerowali, powiedzieli że to nie po bożemu, wbrew naturze, wbrew Kościołowi, że to nie miłość, złuda, a nie szczęście. Dziwię im się bo chyba sami nie wiedzą co to szczęście, od ponad 30 lat żyją jak pies z kotem ale po bożemu dźwigają ten krzyż. Każdy swój.

Jak same przyznają, nigdy nie trzymały się żadnych stereotypów. Według nich kobieta ma być w stu procentach kobieca, nie chadzają po klubach, znajomi to w większości jeszcze ludzie z czasów studiów. Stare przyjaźnie, które przetrwały pomimo tego jaki styl życia wybrały. Z typowych stereotypowych cech przyznają się tylko do feminizmu i egoizmu. Egoizm tłumaczą tym, że homoseksualiści zazwyczaj na początku są wyalienowani, czują się inni, są bardzo samotni więc gdy już znajdą tę „drugą połówkę nie chcą się z nikim dzielić, z nikim i z niczym . Czas wolny starają się spędzać razem, czy to w domu czy w plenerze.

– Tak naprawdę połączyła nas miłość do gór i książek, góry też przesądziły o tym gdzie mamy mieszkać na stałe. Chyba po rodzinie to gór najbardziej nam tam brakowało, polskich gór – tłumaczy podjętą przez nie decyzję. „Egoizm” ma jeszcze jedną pozytywną cechę, finansową. Nie mają dzieci, nie chcą ich mieć, a jak wiadomo dzieci to wydatek.

– My te pieniądze możemy przeznaczyć na przyjemności. Na wyjazdy.- Obie współpracują również z warszawskim wydawnictwem więc często zdarzają im się wyjazdy. – Miałyśmy kiedyś napisać reportaż , w sumie to takie porównanie parad równości. Więc najpierw wybrałyśmy się do stolicy, nigdy wcześniej nie brałyśmy w czymś takim udziału, nie czułyśmy takiej potrzeby. To był dla nas szok, kilkaset osób i pięć razy więcej policji. Marsz był odseparowany niczym pochód trędowatych. Później starcia z Młodzieżą Wszechpolską, jajka, pomidory, butelki – wszystko latało – wspomina, po chwili dodaje – Miesiąc po tym wydarzeniu, pojechałyśmy do Dusseldorfu, Parada Miłości, jedna z licznych na terenie Niemiec i jedna z największych, kilkadziesiąt tysięcy ludzi i garstka osób w plastronach z napisem „Polizei, zajmujących się kierowaniem ruchem. Spotkałyśmy kilkadziesiąt osób z Polski, przyjechali tylko po to by z dumą przez kilka godzin maszerować i bawić się . Dlaczego nie robicie tego w Polsce, zapytałyśmy, przecież też mamy parady . Bali się, takie było wytłumaczenie. Bali się tego, że w tej garstce osób maszerujących ulicami Warszawy ktoś ich rozpozna, a to oznaczałoby tylko poniżenie, niechęć ze strony znajomych, utratę pracy.
Gdy pytam czy to była dobra decyzja wracać do Polski, Marta odpowiada, że nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Przetrwały rozłąkę, zbudowały związek pomimo dzielących je kilometrów. Teraz życie w Polsce wydaje im się dużo łatwiejsze, a przynajmniej dużo łatwiej im pokonywać wszystkie związane z tym trudności. Zresztą nawet w Konstytucji, każdy ma prawo do wyboru własnego stylu życia, każdy czyli nawet Ci „nienormalni .
Żegnając się po kilkugodzinnej rozmowie, mijając w drzwiach dwudziestoletniego chłopaka, który miał zaczynać właśnie korepetycje u Marty, pytam czy warto było tak się poświęcać, czekać i tęsknić, bez namysłu odpowiada, że było warto i zamyka za mną drzwi do świata w którym najważniejsza jest miłość.
Przed klatką pytam kobietę trzepiącą dywan jakie są te dwie dziewczyny z drugiego piętra mieszkające razem . Pani patrzy na mnie chwilę dziwnym wzrokiem, po czym odpowiada

– A jakie mają być, normalne są.

(Dla dobra i bezpieczeństwa bohaterek, personalia zostały zmienione)

Tak na dobry początek dnia. Helen Mirren z okazji swoich sześciesiątych piątych urodzin postanowiła pokazać, że piękno nie przemija z wiekiem. Na łamach New York Timesa ukazał się artykuł okroszony kilkoma zdjęciami w tym dwa z aktorką w wannie. Czy jest w tym coś oburzającego ? Raczej nie. Więc dlaczego czytam oburzone posty o tym, że w „tym wieku to powinni ją wysłać do domu starców”? Jak widać polskie społeczeństwo kobietę po sześciesiątce najchętniej by tam skierowało. Starsze kobiety powinny być jałowe, bezbarwne,a najlepiej gdyby były całkowicie pozbawione seksualności i własnej płci. Polska mentalność wciśnie im różaniec w rękę i usadzi w pierwszym rzędzie w kościele.  Dlatego chwała Ci Helen. Pokazuj, udawadniaj i uświadamiaj, że piękno z wiekiem nie przemija, a wręcz przeciwnie.