Z krainy szuflandii

Nienormalna normalność

„Normalne” to pojęcie względne i często subiektywne, a nienormalnym ludzie najczęściej określają to, czego nie znają i czego boją sie poznać.

Bielskie osiedle Piastów. Spokojne, zaciszne, położone na uboczu z pięknym widokiem na góry. Kilka niskich bloków. W jednym z nich, mieszkanie, dwa pokoje, dwie kobiety, jedno łóżko. Na ścianach pełno wspólnych zdjęć, półki uginają się od książek. Bardzo kobiece, bardzo naturalne, emanują ciepłem i szczęściem. Gdy zaczynają opowiadać o sobie, o początkach i o życiu lesbijek w Polsce, siadają na poduszkach na podłodze z kubkami herbaty, patrzą na siebie, a w ich spojrzeniu widać tylko jedno: miłość. Obie mają wolne zawody, trzydziestoletnia Dorota skończyła kulturoznawstwo, trzy lata młodsza od niej Marta – polonistykę. Razem od 5 lat, rok temu formalnie zalegalizowały swój związek, oczywiście za granicą.

– To była przemyślana decyzja, oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w Polsce możemy sobie ten papier oprawić w ramki i powiesić na ścianie – mówi Dorota, a Marta dodaje – w Anglii jest to dokument równoznaczny z dokumentem potwierdzającym zawarcie związku małżeńskiego, tyle, że na naszym jest napisane „związek partnerski” .

Na ich palcach obrączki, mieszanka żółtego i białego złota, skromne i gustowne są dla nich niczym relikwie. – Długo walczyłyśmy z wszystkimi przeciwieństwami losu, żeby być razem, kosztowało nas to wiele wyrzeczeń i z dumą nosimy obrączki, oznakę naszej miłości . Gdy poznały się pięć lat temu, faktycznie nie było im łatwo. Dorota była wtedy na urlopie w Polsce, od roku na stałe mieszkała i pracowała w Anglii.

– Poznałyśmy się w bibliotece, przypadek? Sama nie wiem, może przeznaczenie? Tym samym obalamy mit, że homoseksualiści poznają się tylko w specjalnych klubach czy na zamkniętych dyskotekach. Faktycznie jest to spore ułatwienie ale tylko w momencie kiedy chce się poznać kogoś na jedną noc, a nie na całe życie – mówi Dorota, żegnając się przy tym i wyrusza do Katowic gdzie na Uniwersytecie ma zajęcia ze studentami. Dorota robi doktorat, doktorat, który myślała, że nigdy nie zrobi, a na pewno nie w Polsce. Gdy wyjechała po studiach do Anglii nie pojechała tam za chlebem, pojechała tam po prostu żyć.

Żyć normalnie. Można powiedzieć, że dwutygodniowy urlop, zmienił całe jej życie i plany na przyszłość Postanowiły być razem, na odległość.

– Pomimo togo, że widywałyśmy się raz na miesiąc nie wytrzymywałyśmy psychicznie tej rozłąki – Po roku Marta wzięła roczny urlop dziekański, nie wytrzymała. Zresztą postawiły sobie pierwszy wspólny cel, chciały zarobić na mieszkanie. Własne mieszkanie, żeby się usamodzielnić. Decyzja o tym gdzie będą mieszkały na stałe miała zapaść dopiero później. Bały się wracać do Polski, bały się tego co je może tam zastać.

– Nasza wspólna znajoma wzięła kilka lat temu udział w kampanii przeciwko homofonii „Niech nas zobaczą , po kilku dniach gdy jej twarz widniała na bilbordach w całej Warszawie, została pobita, połamane żebra, nogi i zmasakrowana twarz. Do tej pory dochodzi do siebie. Nie chciałyśmy wracać do kraju w którym nie odróżnia się geja od pedofila. Nie chciałyśmy by wytykano nas palcami. Chciałyśmy żyć normalnie. Po wielu długich rozmowach, po roku wspólnego życia postanowiły, że wracają.

Kupiły i urządziły mieszkanie, Dorota znalazła pracę, Marta wróciła na studia. – Moi rodzice bardzo się ucieszyli, zresztą od razu zaakceptowali Dorotkę, traktują ją jak córkę. Gorzej jednak z jej rodzicami, raczej nigdy tego nie będą tolerowali, powiedzieli że to nie po bożemu, wbrew naturze, wbrew Kościołowi, że to nie miłość, złuda, a nie szczęście. Dziwię im się bo chyba sami nie wiedzą co to szczęście, od ponad 30 lat żyją jak pies z kotem ale po bożemu dźwigają ten krzyż. Każdy swój.

Jak same przyznają, nigdy nie trzymały się żadnych stereotypów. Według nich kobieta ma być w stu procentach kobieca, nie chadzają po klubach, znajomi to w większości jeszcze ludzie z czasów studiów. Stare przyjaźnie, które przetrwały pomimo tego jaki styl życia wybrały. Z typowych stereotypowych cech przyznają się tylko do feminizmu i egoizmu. Egoizm tłumaczą tym, że homoseksualiści zazwyczaj na początku są wyalienowani, czują się inni, są bardzo samotni więc gdy już znajdą tę „drugą połówkę nie chcą się z nikim dzielić, z nikim i z niczym . Czas wolny starają się spędzać razem, czy to w domu czy w plenerze.

– Tak naprawdę połączyła nas miłość do gór i książek, góry też przesądziły o tym gdzie mamy mieszkać na stałe. Chyba po rodzinie to gór najbardziej nam tam brakowało, polskich gór – tłumaczy podjętą przez nie decyzję. „Egoizm” ma jeszcze jedną pozytywną cechę, finansową. Nie mają dzieci, nie chcą ich mieć, a jak wiadomo dzieci to wydatek.

– My te pieniądze możemy przeznaczyć na przyjemności. Na wyjazdy.- Obie współpracują również z warszawskim wydawnictwem więc często zdarzają im się wyjazdy. – Miałyśmy kiedyś napisać reportaż , w sumie to takie porównanie parad równości. Więc najpierw wybrałyśmy się do stolicy, nigdy wcześniej nie brałyśmy w czymś takim udziału, nie czułyśmy takiej potrzeby. To był dla nas szok, kilkaset osób i pięć razy więcej policji. Marsz był odseparowany niczym pochód trędowatych. Później starcia z Młodzieżą Wszechpolską, jajka, pomidory, butelki – wszystko latało – wspomina, po chwili dodaje – Miesiąc po tym wydarzeniu, pojechałyśmy do Dusseldorfu, Parada Miłości, jedna z licznych na terenie Niemiec i jedna z największych, kilkadziesiąt tysięcy ludzi i garstka osób w plastronach z napisem „Polizei, zajmujących się kierowaniem ruchem. Spotkałyśmy kilkadziesiąt osób z Polski, przyjechali tylko po to by z dumą przez kilka godzin maszerować i bawić się . Dlaczego nie robicie tego w Polsce, zapytałyśmy, przecież też mamy parady . Bali się, takie było wytłumaczenie. Bali się tego, że w tej garstce osób maszerujących ulicami Warszawy ktoś ich rozpozna, a to oznaczałoby tylko poniżenie, niechęć ze strony znajomych, utratę pracy.
Gdy pytam czy to była dobra decyzja wracać do Polski, Marta odpowiada, że nie wyobraża sobie życia gdzie indziej. Przetrwały rozłąkę, zbudowały związek pomimo dzielących je kilometrów. Teraz życie w Polsce wydaje im się dużo łatwiejsze, a przynajmniej dużo łatwiej im pokonywać wszystkie związane z tym trudności. Zresztą nawet w Konstytucji, każdy ma prawo do wyboru własnego stylu życia, każdy czyli nawet Ci „nienormalni .
Żegnając się po kilkugodzinnej rozmowie, mijając w drzwiach dwudziestoletniego chłopaka, który miał zaczynać właśnie korepetycje u Marty, pytam czy warto było tak się poświęcać, czekać i tęsknić, bez namysłu odpowiada, że było warto i zamyka za mną drzwi do świata w którym najważniejsza jest miłość.
Przed klatką pytam kobietę trzepiącą dywan jakie są te dwie dziewczyny z drugiego piętra mieszkające razem . Pani patrzy na mnie chwilę dziwnym wzrokiem, po czym odpowiada

– A jakie mają być, normalne są.

(Dla dobra i bezpieczeństwa bohaterek, personalia zostały zmienione)

Komentarze
  1. baluk pisze:

    Wszystko pięknie, tylko panie się tak odżegnują od wpadania w stereotypy, a same je tworzą mówiąc, że są na 100% za kobiecością, a coś takiego nie istnieje przynajmniej w obiektywnym rozumowaniu. Bo jeśli chodzi o kobiecość pt: długie włosy, zwiewność, delikatność, sukienki i inne gadżety, to to jest właśnie stereotyp. Kobiety są różne, nie tylko takie. A wersja, której hołdują panie z artykułu jest tylko ich własną estetyką.
    Moje uszanowania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s